Moje opowiadania., Spełnienie

Spełnienie – część pierwsza

 

Marika siedziała na tarasie swojego domu i piła kawę. Takiej kawy jej mama nigdy nie miała szans spróbować. Pewnie nawet nie miała pojęcia, o istnieniu tylu rodzajów kaw, a jakby znała cenę 100 jej gramów popukała by się w czoło i powiedziała głośno i dobitnie co myśli o takim wyrzucaniu pieniędzy.
Dlaczego właściwie teraz pomyślała o mamie? Ano tak. Znowu się jej śniła. Taka strasznie zapłakana jak wtedy, gdy kłóciła się z ojcem o brak pieniędzy i jego picie. Te sny prześladowały Marikę, i nigdy nie zapowiadały niczego dobrego. Często myślała o mamie od kiedy była z Krystianem. Co ona by powiedziała na to jak wygląda dziś jej życie. Czy dogadałaby się z jej mężczyzną? Pewnie byłoby trudno. Mama zobaczyłaby w jej oczach to co Marika ukrywała przed całym światem.
Jej dom był piękny. Największy w dzielnicy willowej na przedmieściach Krakowa. Miał basen, wielki ogród, boisko do koszykówki i wszystko czego potrzeba do relaksu po ciężkiej pracy. Na piętrze było 5 sypialni, 3 ogromne łazienki, apartament gościnny i wielki salon połączony z kuchnią wyposażoną jak najlepsza restauracja. W piwnicy Krystian zorganizował siłownię, salę do ćwiczeń i tańca, stół bilardowy i dobrze zaopatrzony bar. Jedynym mankamentem tego domu było to, że nie był jej. Był Krystiana…. Jak wszystko w jej życiu. Nawet ekskluzywna bielizna , którą nosiła tak naprawdę była jego.
Marika miała 43 lata. Była kobietą o jakiej marzą mężczyźni. Błękitne oczy kontrastowały z kruczoczarnymi, długimi włosami. Filigranowa figura i spory biust powodowały, że mężczyźni w każdym wieku oglądali się za nią na ulicy. Nie było po niej widać wieku. Ubierała się i zachowywała nadal jak szalona nastolatka. Akurat ta jej cecha najmniej podobała się jej córce – 19 – letniej Zuzi.
Zuza była całkowitym przeciwieństwem matki. Wycofana nastolatka z nosem wiecznie utkwionym w książkach lub laptopie. Swoją kobiecość ukrywała w zbyt szerokich bluzach, długie włosy wiązała w niedbały kucyk. Trudno było określić czy Zuza jest ładna. Przy matce i tak zawsze czuła się gorsza i brzydsza. Jej koledzy często ślinili się na widok Mariki co wkurzało Zuzę nieziemsko. Potrafiła się z matką pokłócić o wszystko, na każdy temat miał inne zdanie. Uważała, że matka jest nieodpowiedzialna, nie potrafi poukładać sobie życia i zmienia facetów jak rękawiczki.


Marika czekała na Krystiana. Dziś był jeden z niewielu dni kiedy wracał z pracy później od niej. Miała czas ugotować dla nich obiad i zrelaksować się. Nie wiedziała w jakim nastroju dziś wróci jej partner. Bo z tym bywało różnie.
– cześć kochanie- zaszczebiotała na widok mężczyzny
– cześć, co dziś na obiad? Strasznie jestem głodny – Krystian wyglądał na spokojnego, widać w pracy wszystko układało się dobrze.
– Lasagne zrobiłam na szybko, niedawno z pracy wróciłam. Już dochodzi w piekarniku. – Marika lubiła gotować. Nie robiła bardzo wyszukanych dań, raczej szybkie i zdrowe z prostych składników. Przed poznaniem Krystiana robiła zakupy w najtańszych sklepach i trudno było się jej przestawić na ekskluzywne delikatesy. Na początku znajomości bolało ją serce jak widziała ile jej ukochany wydaje na jedzenie. Do luksusu jednak bardzo łatwo się przyzwyczaić.
– dobrze wezmę prysznic i zjemy, nakryj do stołu. Chyba już się nasiedziałaś prawda? – niby nie było w jego głosie ironii, Marika uśmiechnęła się i wstała z leżaka. Ostrą ripostę przełknęła tym razem. Ostatnia kłótnia wykończyła ją psychicznie. Nie chciała dziś denerwować partnera.
***********************************************
Krystian wyszedł z domu i trzasnął drzwiami. Był wściekły, nie potrafił zapanować nad nerwami chociaż wiedział, że znowu popełnił błąd, że przesadził. Musiał się uspokoić. Wyciszyć nerwy. Wyżyć się w bezpiecznym miejscu. Zszedł do siłowni, ubrał słuchawki i włączył głośno muzykę. Zaczął biec na bieżni ustawiając najtrudniejszy program. Wysiłek fizyczny pomagał rozładować stres. Gdy padał na twarz ze zmęczenia nie czuł już nerwów. Stawał się znowu człowiekiem. Wykańczał Bestię bólem mięśni.

*************************************************
Marika siedziała w ogromnej sypialni sama i patrzyła w jeden punkt. Wyglądała jakby spala z otwartymi oczami. Po jej policzkach spływały łzy. Nie tak powinno to jej „szczęście” wyglądać. Nie takim kosztem. Wiedziała, że jak Krystian wróci za kilka godzin, wszystko będzie „dobrze”. Tylko na jak długo tym razem?
Do sypialni bezszelestnie weszła Zuza. Przytuliła matkę bo wiedziała, że znowu cierpi.
– ile razy jeszcze musi tak być mamo? Kiedy pieniądze tego gościa przestaną przesłaniać ci świat? Proszę cię ocknij się bo ja już dłużej nie wytrzymam. Damy sobie radę same. Zawsze dawałyśmy.
– dziecko ja nie mogę już wrócić do poprzedniego życia …. nie mogę …… ty nie rozumiesz tego … ale kiedyś będziesz wiedziała…. – Marika nie chciała się córce tłumaczyć. Jedna awantura tego wieczoru wystarczyła jej.
– oczywiście! Bo ja jestem ślepa i głucha! – Zuza miała dosyć, wiedziała, że matka nie da sobie powiedzieć niczego. Wiedziała, że sama musi z tego domu wynieść się jak najszybciej. Może wtedy mama otworzy oczy.
***************************************************

 

 

20 thoughts on “Spełnienie – część pierwsza

  1. Napewno znajdziesz dobrego wydawcę (mam nadzieję że o tym myślisz) bo szkoda mi Tych, którzy nie zasmakują w Twoich opowiadaniach z takiego błahego powodu jak brak dostępu do netu, buziaki.

  2. Ewuśka jesteś WIELKA. Pisz dalej. Zaczyna się wspaniale. Już nie mogę się doczekać dalszego ciągu. Ściskam mocno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *