Relacje subiektywne.

„pokolenie ikea” – dlaczego powinnaś to przeczytać…

Jestem kobietą, rasową z krwi i kości….doświadczoną. Mam trochę powyżej trzydziestki. Przeczytałam „pokolenie Ikea” bo wiele cytatów z tej książki, udostępnianych przez „słowem w sedno” bardzo mi pasowało. Nie jestem chyba typową przedstawicielką Pokolenia Ikea. Miałam rodzinę, mam dzieci, nie pracuje w korpo, zaliczyłam w życiu stanowczo za mało imprez i nie potrafię się upić. Bo wcześniej zasypiam. Po pierwszym piwie….czasem winie. Jako kobieta powinnam być oburzona książką, zwymyślać autora za wybujałą wyobraźnie, obrażanie zamiast szacunku do kobiet itd. Ale jakoś nie to przyszło mi do głowy po pochłonięciu lektury w kilka godzin. Bo ja pomyślałam sobie, że każda kobieta powinna to przeczytać, powinna wiedzieć jak to działa, jak jest oceniana i do czego sprowadzana. Że jak On mówi, że masz piękne nogi, wzruszyła Go Twoja historia albo że bardzo mu na Tobie zależy to że myśli tylko „cycki, dupa, fajny seks”…..i nic więcej. Że nie zadzwoni, nie będzie pamiętał imienia. A my czasem po jednej takiej imprezie mamy ułożony już wspólny życiorys i wybrane imiona dla wspólnych, potencjalnych dzieci. Potem czekamy i cierpimy, czujemy się wykorzystane…A on jest już po kilku kolejnych imprezach. I nie to nie jest fikcja literacka tak wygląda życie nie tylko w warszafce. Powinnyśmy zdawać sobie z tego sprawę i wiedzieć czym kończy się taki układ. Przede wszystkim, że się kończy a ciąg dalszy nie nastąpi. Ja nie oceniam tego, bo myślę, że nie ma to sensu. Ale warto mieć świadomość takich mechanizmów. Jeżeli godzimy się na to, że impreza skończy się u niego w domu to nie mamy do niego pretensji na drugi dzień. Bierzemy z tej nocy to czego chcemy i nie musimy pamiętać jego imienia nazajutrz. Tylko, że niewiele z nas to potrafi. A te które potrafią są często obrażane przez te pierwsze.
Prawda jest taka, że nie wszyscy mężczyźni zdradzają, nie każdy ma zaliczony seksualny alfabet i trzycyfrowy przebieg. Owszem jest ich pewnie wielu i nie trudno ich spotkać w klubach i korporacjach. Ja tam nie bywam, nie bywam też ich targetem bo jestem za stara i za gruba. Mimo to znam kilku dlatego wiem jak myślą i działają. Od nich nauczyłam się baczniej przyglądać, mieć spory dystans i rzadziej daję złapać się na słodkie słówka. Wkurza mnie tylko jak patrzę na dziewczyny, które lecą w ten lep jak muchy a potem płaczą miesiącami. Dlatego każda powinna to przeczytać. Skoro jeden z nich napisał nam tą prawdę prosto i zwięźle, najbrutalniej jak się dało to skorzystajmy z tego.
Piotrowi C. dziękuję za szczerość i prawdę. Jego cięty język i wredne poczucie humoru bardzo do mnie przemawia, książka czyta się sama, szybko i przyjemnie.
Polecam z zastrzeżeniem, że to nie jest lektura dla pensjonarek – bywa ostra i wulgarna, może wywołać falę oburzenia i pianę na ustach 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *