Życie po katastrofie.

List pisany tęsknotą…

Kochana Mamo!
Tak strasznie się za Tobą stęskniłam. Nigdy nie rozstawałyśmy się na tak długo. Wiesz, że potrzebuję Ciebie teraz tak samo jak 20 lat temu. Zawsze rozumiałyśmy się bez słów, ton głosu czy spojrzenie wystarczyło by wiedzieć – Jest problem! Szybki wyskok po czekoladę i wino. A potem dużo gadania, płakania i śmiechu przez łzy.
Teraz nie wiem jak Ci tam jest, czy już rozmawiałaś z Wajdą? Przegadacie pewnie połowę wieczności o „Człowieku z żelaza” i obecnych gwiazdach kina. Jakoś zawsze od października zalewają nas informację o śmierci znanych i lubianych.
Bardzo mi źle bez Ciebie. Nie potrafię czasem oddychać ze strachu. Muszę sama radzić sobie z życiem. Ja wiem, Ty miałaś jeszcze trudniej. Przeszłaś piekło choroby swojej mamy, kiedy nie mogłaś jeszcze decydować sama o sobie. Jej śmierć oznaczała dla Ciebie konieczność natychmiastowego usamodzielnienia się. Ja byłam już dorosła.
Udało się posprzątać ten cały bałagan jakoś. Nie ma już niestety naszego domu, nie ma Julki, Gandalfa, Zdzisława.
Niczego nie ma….
Mam papugi wiesz? Nie chce żeby Dziobaki wychowywały się bez zwierząt. Nie wyobrażam sobie. A tylko papugi przetrwają jak mnie w domu nie ma całymi dniami. U babci E. mają małe kotki. Cudeńka rude. Maluchy roznoszą cały dom a babcia zachwycona. Tylko drażni mnie, że pozwalają Dziobakom bawić się czasem z tymi kotami jakby to zabawka była. Ale byłabyś dumna z Dziobaka. Nauczył się pływać, kocha zwierzęta i ma w sobie pokłady empatii. Jest bardzo podobny do nas. On jest taki Twój… i wiem że bardzo za Tobą tęskni. Jego dzieciństwo przed katastrofą to Ty, Bosman, Dzierżno i nasze zwierzęta. Często o tym mówi, śni mu się że jest z tobą na łódkach. Powinnaś być z nami teraz. Patrzeć jak on dorasta, jak mężnieje.
Smerfetka, czy jak Ty ją nazywałaś – Dzidziunia – jest już konkretną dziewczynką, jest śliczna i mądra…i strasznie żałuje że ona Ciebie tak słabo pamięta. To bardzo boli, że pamięć tak bardzo jest ulotna. Tak mi się wydaje, że dla matki wychowanie córki jest trudniejsze. Bo tutaj po prostu trzeba być wzorem, a trudno cały czas być wzorem. Sama pamiętam jak byłam wpatrzona w Ciebie. W Twoje sukienki, „paciorki”, szminki i perfumy. Teraz Ona tak patrzy na mnie, a ja mam ciągle tyle łez w oczach, tak mało cierpliwości i tak mało czasu. Wolałabym, żeby widziała mnie inną, szczęśliwą, zadbaną, pewną siebie a nie potrafię – wiesz Mamo?
Chciałabym, żeby kiedyś, jak Dziobaki dorosną potrafiły być ze mną blisko, tak jak My byłyśmy. Wiem, że nie zawsze było różowo, nigdzie tak nie jest. Ale byłaś jedyną osobą, do której uciekałam przed złym światem. Nigdy nie oceniałaś, zawsze wspierałaś, dawałaś uczyć się na własnych błędach a potem zaklejałaś rozbite kolana i złamane serce.
Teraz chyba część mojego serca jest tam z Wami gdzieś. A reszta skamieniała, żeby się nie wykrwawić. Tak bardzo mnie zmieniła katastrofa, zniszczyła wrażliwość, siła zamieniła się w strach a pewność w łzy. Mam w sobie tyle żalu do świata, losu, do siebie samej. Że nie zrobiłam wtedy wszystkiego, że teraz też nie daję sobie rady.
Proszę Cię opiekuj się Bosmanem, jestem daleko, nie zawsze nawet pod telefonem, a On jest tam sam. Też pełen żalu i tęsknoty. Martwię się, chce żeby był bezpieczny i żeby był szczęśliwy. Nie chce żeby siedział sam w domu – wiesz, że On kocha ludzi. Wygoń Go między ludzi – w końcu to tylko Ciebie zawsze słuchał.
Przyśnij mi się czasem – tęsknie za Twoim głosem, przyjdź i nawet nakrzycz ale powiedz którędy mam iść, żeby sobie nie zrobić krzywdy. W końcu masz tam jakieś chody.
Nie miałaś rodzeństwa, ja też – nie mam już rodziny. Ale wiesz…są w G. i nie tylko, dobre dusze, wspierają nas dobrym słowem i też tęsknią bardzo za Tobą. Są ważniejsi niż rodzina, bo można na nich liczyć. I dopiero od kiedy Ciebie nie ma wiem, na kim można polegać, kto został przy nas. Nimi tez się opiekuj, żeby nic im złego się nie stało.
Mamo do zobaczenia, albo usłyszenia – może niedługo przyjdziesz we śnie do mnie. Kocham Cię i bardzo tęsknie!
PS. Przekaż tacie i babci Samolot że o nich pamiętamy i powiedz B. że już jestem gotowa i czekam….On będzie wiedział.

 

7 thoughts on “List pisany tęsknotą…

  1. Izuś przepraszam za rozwalenie Tobie poranka…musiałam to wyrzucić bo mnie tak rozwala od jakiegoś czasu bardzo…eksperci od tematu powiadają, że teraz nadszedł mój czas na przeżycie żałoby. Dziękuję za dobre słowa, szkoda że czasem sił brakuje, żeby wejść do sklepu czy kościoła.

  2. Ewcia czytajc ten list lzy kapaly za moja kochana Gosia,za mieszkanie na drugim pietrze i za Julka, Gandalfem kotami.Nawet wczoraj zadzwonilam do Gosi mam niewykasowany numer w telefonie bo wiem ze jest blisko mnie, ze mnie slyszy .
    Ciebie i Dziobaki przytulam bardzo mocno.Pamietaj zawsze jestem z Toba.

  3. Ewunia taki czas tesknoty, nostalgii wszechobecnej.Gosia jest ze mna wszedzie i nic tego nie zmieni,nawet nie umiem za nia plakac, bo chce pamietac ze gdzies jest na wyciagniecie reki, jak zawsze jak dla kazdego.Nie rozsypuj mnie, bo siedze i zalana lzami sklejam poranek.Jestrs wielka, dokonalas tylu wspanialych rzeczy ze bez wyjatku wszyscy jestesmy z Ciebie dumni, masz JEJ sile.

  4. Witaj Ewuśka.
    Popłakałam się czytając ten list wydarty z Twojego serca. I też wierzę, że M,. gdzieś tam spogląda na Was i pamiętaj, że póki myślisz i tęsknisz, pamiętasz i wspominasz Twoja M. jest razem z Wami. Ona żyje na zawsze w Waszych i moim sercu.
    Ściskam Cię bardzo mocno a Dziobaki całuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *