Kruszyna, Moje opowiadania.

Kruszyna cz.2

Wieczór po gali to była zaczarowana chwila. Sukces Kruszyny był olśniewający, osiągnął bezsporne zwycięstwo i tytuł mistrza świata. Anka i Karol siedzieli w pierwszym rzędzie i czuli się jak w bajce. Te światła, muzyka, flesze aparatów i kamer telewizyjnych – to robiło ogromne wrażenie. Anka czuła się trochę nieswojo. o nie było jej naturalne środowisko. Była całkiem zwyczajną dziewczyną. Nie przeszło jej nawet przez myśl, żeby przed wyjazdem pójść do fryzjera czy kosmetyczki. Sukienkę pożyczyła od koleżanki. Kobiety siedzące wokół nich musiały być stałymi bywalczyniami tego typu imprez. Widać było, że spodziewały się pozowania na ściankach i wywiadów przed kamerą. Anka nie spodziewała się zupełnie, nigdy nie interesowała się takimi imprezami, nawet nie oglądała w telewizji. Czuła się jak Kopciuszek bardziej niż jak Królewna ale zachwyt w oczach Karola i duma z Kruszyny sprawiła, że dała się ponieść tej chwili.
Kruszyna przez cały dzień przed zawodami był skupiony na tym co miało wydarzyć się wieczorem. Jednak cięgle, gdzieś pod skórą wyczekiwał momentu, kiedy zobaczy Anulkę (jak myślał o niej często) i Karolka i dla nich wygra te zawody. Gdy wchodził do hali i zobaczył ich wielkie, przejęte oczy, wpatrzone tylko w niego wiedział, że nikt nie jest wstanie dziś go pokonać.
Nikt go nie pokonał. Był mistrzem świata i gwiazdą tego wieczoru. Gdy tylko pozwolono mu zejść w końcu zobaczyć się z nimi był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Przytulenie tej dwójki i podziw w oczach Anki były nagrodą równie cenną co sam tytuł.
Po zawodach odbyła się impreza dla zawodników, działaczy klubowych oraz zaproszonych vipów. Było kolorowo, głośno, wesoło. Kruszyna czuł, że kręci mu się już w głowie od fleszy, pytań redaktorów, ściskaia dłoni osób, których twarzy i tak nie rozpoznałby bo było ich za dużo. Marzył o tym, żeby wyjść do swojego pokoju hotelowego i nacieszyć się bliskością ukochanej kobiety. W każdej wolnej chwili odszukiwał ich w tłumie, bo martwił się żeby nie czuli się samotni.
Anka miała nieodparte wrażenie, że ogląda jakiś dziwny film. Patrzyła na tych obcych ludzi i widziała zawodników teraz już opiętych w eleganckie, szyte na miarę garnitury ( rozmiarów, mieszczących ich ogromne muskuły nie ma w żadnym sklepie), ich kobiety jakby wycięte z okładek gazet, pięknie uczesane z perfekcyjnym makijażem, najmodniejszym lakierem na długich paznokciach i sukienkach „od projektanta”. Widziała również grupki kobiet, jakby nie przypisanych do żadnego z zawodników lub działaczy – typowe hieny polujące na gwiazdy wieczoru. Były jeszcze bardziej wyczesane, mocniej czuć było od nich drogie perfumy a sukienki więcej odsłaniały niż zasłaniały. Były głośne i uwodzicielskie, trzepot ich doklejonych rzęs było dosłownie słychać. Po kilku kieliszkach szampana kilka z nich znalazło sobie ofiarę na dzisiejszy wieczór. Anka patrzyłą na to z niedowierzaniem, miała świadomość, że jutrzejsze zdjęcia i newsy towarzyskie w brukowcach i na portalach plotkarskich odbywają się właśnie na jej oczach.
Karolek biegał między stolikami, i grupkami ludzi. Nie do końca wiedział o co chodzi, ale fascynowali go zawodnicy znani z gazet sportowych i sprzęty reporterów – kamery, światła, aparaty fotograficzne. Nikt na niego nie zwracał uwagi. Anka i Kruszyna mieli go na oku i widzieli jak cieszy z każdej piątki przybitej z którymś ze strongmenów. Po dwóch godzinach, gdy poznał już wszystkie kąty a towarzystwo robiło się coraz mniej trzeźwe chłopiec zaczął się nudzić i odczuwać zmęczenie po pełnym wrażeń dniu. Anka również już miała dosyć tego cyrku. Znalazła Kruszynę, który udzielał kolejnego wywiadu i szepnęła mu do ucha, że jadą do hotelu bo Karolek już musi się położyć.
Po dotarciu do pięknego pokoju hotelowego, Anka odetchnęła z ulgą. To był piękny dzień, pełen dobrych wrażeń, nowych doświadczeń, ale zmęczył ją. Karolek po kąpieli w marmurowej ogromnej wannie zasnął wykończony ramionach mamy.
Anka też postanowiła zrelaksować się w tej łazience, która była chyba większa od jej całego mieszkania. zanurzyła się w pianie, włączyła hydromasaż i nalała sobie szampana, który na nią czekał. Na gali nie piła ani kropli, jak zawsze bała się, utraty kontroli nad samą sobą. Od kiedy została mamą rzadko pijała alkohol. Nie było nikogo, kto „w razie czego” zajął by się dzieckiem. Jak zwykle po jednej lampce czuła wyrzuty sumienia, że może nie powinna, w końcu jest w obcym kraju „w razie czego” tutaj byłoby bardziej niebezpieczne a Kruszyna nie wiadomo kiedy wróci i czy będzie trzeźwy.
Kiedy wyszła z wanny i otuliła się mięciutkim hotelowym szlafrokiem, usiadła na wielkim małżeńskim łożu poczuła się jak Kopciuszek, który wrócił z balu na boso. Ona nie była nawet namiastką tych hien które polowały na jej Kruszynę na balu. W takim pięknym hotelu była pierwszy raz w życiu. Przez głowę przelatywały jej obrazy z całego dnia dzisiejszego. Nocny lot samolotem, piękny pokój hotelowy, zwycięstwo jej mężczyzny, wszyscy ci kolorowi ludzie, zapachy ich perfum, trzepot rzęs, rozmowy dziwnej treści, wymuszony perlisty śmiech i błyski fleszy. Poczuła, że robi się jej niedobrze, że strasznie kręci się jej w głowie. Położyła się na łóżku i zwinęła się w kłębek. Nie łudziła się nawet, że to od tej lampki szampana ani od jedzenia na przyjęciu. Znała te objawy aż za dobrze. Wiedziała że za chwile przestanie mieć kontrolę nad ciałem. Modliła się żeby Kruszyna przyszedł do pokoju, chociaż nigdy nie widział jej w tym stanie. Dbała o to bardzo starannie.
Doczołgała się do łazienki Kiedy zaczęły się wymioty i głowa zaczęła pulsować pojawiła się panika. Zaczęło być jej duszno a łzy same leciały po policzkach. Bała się że Karolek ją usłyszy. Kiedyś ją już przyłapał podczas ataku nerwicy. Obudził go chyba jej szloch. Później długo to pamiętał, chyba się jej wystraszył. Z obrazów w jej głowie zrobiła się karuzela, zaczęła widzieć sytuacje, które jej głowa wymyślała sama. Kruszynę całującego się z jakimiś hienami, nagłe zniknięcie Karolka podczas tej gali i jej bezskuteczne poszukiwania, fotoreporterów którzy robią jej zdjęcia kiedy jest w dresie do sprzątania, z tłustymi włosami a hieny stoją obok i się z niej śmieją. Te obrazy zmieniły się w straszną złość, na Kruszynę, że przez niego to wszystko. On ją tu zaprosił, nie powiedział, że tak to będzie wyglądać, zostawił samą w tym obcym miejscu i teraz nie wiadomo co robi i z kim. Tak strasznie bała się, płakała i nie mogła przestać wymiotować. Doskonale zdawała sobie sprawę, że to wszystko strach i traumy z kilku wcześniejszych lat jej życia. Ale teraz nie miało to znaczenia. Teraz był tylko strach i łzy. W takich momentach chciała umrzeć i nigdy już niczego nie czuć. Jej świadomość czuwała tylko na tyle by przypominać jej, że w pokoju obok śpi jej ukochany synek, który nie ma nikogo poza nią.
Kruszyna po wyjściu Anki czuł, że ma serdecznie dosyć tego zgiełku, wiedział, że już wszystkie zapisane w kontrakcie wywiady ma za sobą, więc chciał jak najszybciej zniknąć z imprezy. Niczego tak bardzo nie chciał jak wtulić się we włosy Anuli i zasnąć słuchając równomiernego spokojnego oddechu Karolka. Musiał jeszcze chwilę pouśmiechać się do tych dziwnie wyglądających kobiet, sztucznych jak manekiny na witrynach sklepowych. Dostał kilka, wiele mówiących zaproszeń na dzisiejszą noc, i czuł się jak trofeum, które każda z nich chciała zdobyć na ten jeden wieczór. Widział, że aż się w nich gotowało kiedy stanowczo odmawiał nawet wspólnych zdjęć na ściance. Nie potrzebował dziwnych komentarzy następnego dnia w internecie. Kiedy w końcu udało mu się przekonać trenera i managera, że wszyscy są już tak pijani, że nawet się nie zorientują że już zniknął, wsiadł w taksówkę i pojechał do hotelu. Wchodził do pokoju bardzo po cichu, nie chciał obudzić Anki i Karolka, Zobaczył zapalone w łazience światło i usłyszał przerażający płacz. W sekundę był środku. Zobaczył na podłodze w samym szlafroku z głową w ubikacji Ankę. Jej płacz był straszny a widok jeszcze gorszy. Nie odpowiadała na pytania, nie czuł, żeby była pijana – zresztą widział, że nie piła na gali. Rozejrzał się po pokoju, w którym na szczęście Karolek spał spokojnie. I wrócił do niej. Ona jakby dopiero zauważyła, że on już jest. Miała w oczach taki strach i ból, że przeraził się, że ktoś jej zrobił jakąś krzywdę i obudziło w nim to mordercze instynkty. Nie wiedział co robić i jak pomóc. Więc zrobił to co wydawało mu się najlepszą metoda. Po prostu ją przytulił, nie zwracając uwagi na jej protesty. Po prostu ją trzymał w ramionach i nic nie mówił. Czuł, że jej opór topnieje, szloch się wycisza i nie targają nią już mdłości. Zostały tylko łzy cieknące po policzkach, które wycierał z uporem maniaka własną koszulą. Kiedy poczuł, że już może, wstał z podłogi i napuścił wody do wanny. Weszli do niej razem. I wtedy zaczęła mówić. Że to był atak nerwicy, że przeprasza, to się jej zdarza dosyć często, chociaż od kiedy są razem wyciszyły się te ataki. Dowiedział się wiele o jej traumatycznych chwilach w życiu, o tragicznej śmierci ojca Karolka. Mówiła i mówiła a on słuchał i coraz bardziej ją kochał. A Anka ciągle powtarzała, że się boi, że on zniknie, odejdzie bo wystraszy się jej problemów, że jej teraźniejszość i przeszłość są trudne. Kruszyna był mężczyzną, który nie do końca znał się na uczuciach. Wyczuwał tylko jej strach i bardzo mocno całym sobą czuł, że chce zrobić wszystko, żeby kobieta, którą kochał czuła się bezpiecznie. Przytulił ją więc delikatnie ale stanowczo i wyszeptał prosto do ucha:
– zaufaj mi, zabiorę strach i w zamian dam Ci siebie. Chcesz?


113858577

1 thought on “Kruszyna cz.2

  1. Witaj Ewuśka.
    I znowu czytałam z zapartym tchem. Ale za krótko i za mało.Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.
    Ściskam Cię mocno i przytulam jak zwykle 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *