Felietony o tym co mnie porusza., Relacje subiektywne.

Historia pewnego niezwykłego wieczoru….

Malutka kawiarenka w sercu Nowego Sącza i wczesny, piątkowy wieczór. Do nastrojowej knajpki o wiele mówiącej nazwie „Etc….” nadciągają pojedynczo i w małych grupach piękne kobiety, młode, dojrzałe, pięknie ubrane. Ja też tam idę, zaciekawiona, chociaż trochę sceptyczna. Dziś w „Etc…” odbywa się spotkanie autorskie z Iloną Felicjańską. Jej nowa książka ma tytuł „Znalazłam klucz do szczęścia”. Też go szukam już długo…. Może się dowiem gdzie szukać.
Prawdą jest też to, że dziś jest bardzo ważny dzień dla mojej bliskiej koleżanki. Dziś dwa zdjęcia Liska zawisną na ścianie w ogromnym formacie i będą stanowić tło dla spotkania. Chcę być tam i zobaczyć zachwyt innych oglądających – bo Lisek dalej nie wierzy, że ma talent.
Wchodząc do kawiarenki, zachwyca mnie , jak zresztą zawsze, jej klimat. Jest mała ale urządzona tak, że ja mogłabym z niej nie wychodzić. Można się tam zrelaksować zasiadając w fotelu z książką, umówić na bardzo romantyczną randkę i spotkanie w większym gronie znajomych. Właścicielka – urocza pani Beatka – dba o to by wszystko czym częstuje gości było z najwyższej półki. Jest wszystko czego może potrzebować klient. Można tu również obejrzeć i zakupić różne przedmioty wykonywane przez mieszkańców regionu, rękodzieło, przetwory, czasem nawet zamówić niecodzienne stroje. Wszystko pięknie wystawione, nie nachalnie rzucające się w oczy.
Na sali jest już sporo kobiet, niektóre siedzą w większych grupach, inne same, trochę nieśmiało rozglądają się po sali. Widzę, że kilka z nich przyszło ze swoimi mężczyznami – chociaż panowie są w mniejszości. Lisek w swoim żywiole, robi zdjęcia i denerwuje się, czy wszystko się uda. A jej zdjęcia….cudowne wiszą w centralnym miejscu. Jestem z niej dumna. I widzę, że ona też ma mokre oczy jak widzi swoje dzieła. Spotykam kilka stałych klientek kawiarni i znajomych Liska. Uśmiecham się, bo cieszy mnie, że w końcu będąc w Sączu nie czuję się obco.
Pani Ilona wyszła do nas jak do swoich dobrych koleżanek. Ubrana w biały sweterek i długą spódnicę wyglądała jednocześnie pięknie, elegancko ale zupełnie nie jak celebrytka, Jak jedna z nas. Mówiła, rzeczy mądre, czasami bardzo trudne. Opowiedziała o swoim życiu, jak o drodze do etapu, w którym jest teraz. Wszystkie, często bardzo trudne chwile, emocje, hejty nauczyły ją czegoś, dały siłę i ochotę do dalszej walki o swoje szczęście. Mówi nam, że to szczęście o które często walczymy musi wypływać z nas a nie z tego co jest wokół. Bo może się okazać, że mamy już wszystko czego pragnęłyśmy a jakoś nie czujemy się szczęśliwie. I właściwie dlaczego odmawiamy sobie prawa do bycia szczęśliwą tylko dlatego, że mąż nie docenia, w pracy problemy a dzieci nie są idealne. To wszystko zależy ode mnie. Męża i pracę można zmienić a dzieci są takie jak sobie na to zapracujemy, tylko nie wolno zapominać, że jak zmienimy swoje podejście do tych wszystkich spraw – może okazać się że mąż widząc nas spokojną i szczęśliwą odkryje w nas na nowo kobietę czy znajdziemy w sobie powołanie do zupełnie innej pracy, w której się poczujemy spełnione. Nie napiszę, Wam wszystkiego co było mówione bo w pewnym momencie w mojej głowie robi się wielki chaos. Myśli zaczynają krążyć we wszystkich kierunkach i zalewają mnie wspomnienia.
To spotkanie było inne niż sobie wyobrażałam, chociaż po raz któryś w ostatnim czasie usłyszałam hasła „żyj tu i teraz”, „szczęście jest w Tobie a nie tym co Cię otacza”, ”dopóki idziesz w złym kierunku życie będzie rzucać Ci kłody pod nogi, żebyś zmienił ten kierunek”. Niby hasła, modne ostatnio najwyraźniej (nie wiem, rzadko bywam na bieżąco w trendach) ale jest w nich to co pozwala mi uwierzyć że mam na swoje życie wpływ. A przykład kogoś, kto swoje życiowe dramaty i upadki oglądał w programach telewizyjnych i wie jak smakuje porażka dał mi do myślenia, że trzeba po prostu iść dalej, szukać swojej drogi.
Najbardziej z tego wieczoru zostaje mi głowie taka myśl, że w bardzo pokrętny sposób, wysłała mnie tam mama. To, że nic nie dzieje się bez przyczyny było naszym wspólnym mottem. I zawsze po jakimś, czasem bardzo długim czasie, sens wydarzeń był bardzo widoczny. Czasem tylko, za szybko chcę zobaczyć ten sens. Widocznie nie jestem na to jeszcze gotowa.
Do serca wzięłam sobie również taką myśl, żeby nie reagować natychmiast. Szczególnie na krytykę, nie wchodzić w dyskusje, odczekać i nie zamykać się na ewentualne zmiany. Ostudzić emocje. Bo one znowu zawładnęły moim życiem.
Wszystkie panie zamyślone słuchają, śmieją się, czasem ocierają łzę. Widzę, że znalazły w słowach byłej modelki coś dla siebie. Na pewno każda usłyszała coś innego, inna kwestia poruszyła jej serce czy zajęła myśli. Ba każda z nas przyszła tutaj ze swoim bagażem doświadczeń i swoimi problemami i niezaspokojonymi potrzebami.
Chwilę później możemy podejść i porozmawiać bardziej indywidualnie. Dla każdej pani Ilona znalazła czas, słowo wsparcia i uśmiech. Lisek w swoim żywiole robi zdjęcia a klientki mogą podziwiać produkty sponsorów, zamawiać pyszne ciasta, napoje. Toczą się ożywione rozmowy o naszych przemyśleniach, wyrzucamy to co zostało nam zasiane w głowach, dyskutujemy. Spotkanie dobiega końca. Wszystkie książki pani Ilony rozeszły się jak świeże bułeczki. My z Liskiem te ż mamy swoje egzemplarze z autografami i dedykacją.
Wracam do domu zamyślona ale pełna nowej energii i nadziei, że może dam radę. I szukać będę znaków jakie wysyła mi Bóg, wszechświat czy ktokolwiek tym wszystkim steruje. Dla siebie i dzieci, które każdą moją maskę widzą i czują, że nie jestem szczęśliwa, przejmują lęki, wahania i brak poczucia własnej wartości.
Pani Ilona obiecała zajrzeć na mojego bloga. Trzymam za słowo i będę czekać. Dziękuję Ilonie Felicjańskiej za spotkanie, Okiem Liska i „Etc..” za organizację a wszystkim przybyłym za wspólny, ciekawy wieczór.
Książkę „Znalazłam klucz do szczęścia” przeczytam i zdam Wam relację.
Większość zamieszczonych zdjęć autorstwa Beata Nobilec- www.okiemliska.pl

 

2 thoughts on “Historia pewnego niezwykłego wieczoru….

  1. Witaj Ewuśka.
    Ty Kochana, nie może „dasz radę” (jak piszesz w tekście) Ale na pewno dasz radę! Tak musi być i już 🙂 Pamiętaj o słowach M. „nic bez przyczyny się nie dzieje” Ja też o tych słowach pamiętam i bardzo mi pomagają.
    Zazdroszczę Ci tego spotkania z autorką. Musiało być szalenie ciekawe. A kawiarnia ETC. jest… the best. Zdjęcia w wykonaniu Liska wspaniałe. Pozdrawiam ciepło i ściskam mocno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *