Życie po katastrofie.

refleksje dzień po…

Przepraszam, że znowu w tematach depresyjnych, ale po wczorajszym wpisie, nasunęła mi się refleksja. Przecież ja też tak mam, a od czasu katastrofy mi się pogłębia, że boje się własnego cienia. O dzieci drżałam zawsze (czarne scenariusze to nasza rodzinna przypadłość). Ostatnio mam wrażenie, że jak dzwoni telefon to znowu ze złymi wiadomościami. A jak… Read More refleksje dzień po…

Dziobaki i inne zwierzęta domowe., Życie po katastrofie.

o depresji dziecięcej ……

Trudny temat. Szczególnie dla matki. Niewiele o niej wiem ale prawdopodobnie dotknęła również moje dziecko. Dziobak, to był zawsze wrażliwy ale twardy facet. Nie pokazuje emocji ale tych prawdziwych, głębokich. Takie chwilowe i gwałtowne (a te zdarzają się mu ostatnio bardzo często) pokazuje bardzo głośno i dobitnie. Cały okres naszej katastrofy i prawie rok później… Read More o depresji dziecięcej ……

Życie po katastrofie.

Świeta po nowemu czyli przetrwaliśmy!

Nie miałam sił przed świętami na pisanie, chociaż przemyśleń i tematów mnóstwo się nasunęło, ale nie chciałam smucić i marudzić. Sama siebie pozytywnie próbowałam nakręcić. Tak żeby chociaż przez chwile poczuć się „świątecznie”. Nawet chwilami się udawało. Były to święta całkiem inne od innych bo nawet po tych bidulowych wracałam jednak do domu i tam… Read More Świeta po nowemu czyli przetrwaliśmy!

Życie po katastrofie.

nie o takie zmiany mi chodziło….

Właśnie tak to jest kiedy pewność siebie jest krucha jak tafla lustra…wtedy jedno zdanie potrafi zamienić piękny sen w koszmar a całe moje nakręcanie się na pozytywne myślenie zamienia w wir pochłaniający mnie w czarną…..dziurę. I prawdą jest, że Ci którym ufamy i oddajemy im wszystko potrafią nas najmocniej zranić. Dlatego nie wiem czy warto… Read More nie o takie zmiany mi chodziło….

Życie po katastrofie.

puzzle

Żebym tak wiedziała czego ja chce, co jest najważniejsze. Kto w moim życiu powinien grać pierwsze skrzypce. Tak mi się rozleciała hierarchia wartości i ważności, że jej nie umiem teraz złożyć. Przecież jestem mamą więc dzieci są najważniejsze. Ale podobno szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci. A ja ciągle się miotam, wpadam w kolejne dołki bo… Read More puzzle

Życie po katastrofie.

czarna wdowa

Jak ja bym chciała umieć być zimną suką… No dobra chociaż trochę bardziej asertywna…Potrafić powiedzieć, że moje życie to moja sprawa i nic nikomu do tego. Patrzeć bardziej na siebie niż na wszystkich dookoła i nie drżeć przed tym „co ludzie powiedzą”. O swoją pierwszą wielką miłość potrafiłam walczyć nie patrząc na innych, stawić czoła… Read More czarna wdowa

Życie po katastrofie.

gdzie jest mój DOM?

Zawsze wiedziałam gdzie jest mój DOM. Tam w G. To w nim mieszkałam całe dzieciństwo i wczesną młodość. Miał w sobie setki wspomnień, tych pięknych pełnych miłości i całe morze poczucia bezpieczeństwa. Do niego wróciłam po rozwodzie i dał to wszystko mojemu synowi. W nim budowałam nowe życie. Mieszało się w nim stare z nowym,… Read More gdzie jest mój DOM?

Życie po katastrofie.

taki dzień jak dziś

Nie ogarniam tego święta. W dzieciństwie bardzo lubiłam Wszystkich Świętych. Chodziliśmy wtedy uroczyście, rodzinnie na groby biskich. Było ładnie, dużo kwiatów, płonących zniczy. Później chodziłam jeszcze wieczorem z koleżankami. Poczuć ten klimat. Spotkać znajomych. Trochę inaczej spędzić ten dzień. Dodatkową atrakcją były stragany z zabawkami i słodyczami. Taki trochę inny festyn. Bo te groby nie… Read More taki dzień jak dziś

Życie po katastrofie.

Historia pewnej Miłości.

Ona. Dziewczyna z sąsiedztwa. Zakompleksiona, przed trzydziestką, po rozwodzie. Z małym dzieckiem, półtora rocznym chłopcem który był sensem jej istnienia. On. Zakompleksiony, przed trzydziestką. Od wielu lat samotny. Tęskniacy za  prawdziwą miłością romantyk. Zakochany w pracy nauczyciel. Pragnący ucieczki do wielkiego miasta. Cała jego rodzina uważała że zostanie starym kawalerem. Jak większość z nich. A… Read More Historia pewnej Miłości.