Dziobaki i inne zwierzęta domowe., Nasz nowy świat.

Wakacyjne szaleństwo – czyli urodzinowy lot samolotem.

Wakacyjny punkt kulminacyjny.

Nasze wakacje trwają jeszcze tylko tydzień. Moje trochę krócej, bo trzeba się przygotować na nowy rok szkolny. Z jednej strony trudno będzie się przestawić na tryb – praca – ale z drugiej, chyba pora wracać do ustalonego rytmu dnia i tygodnia.

Ostatnim punktem naszych wakacji był lot samolotem. Był to prezent od T. na urodziny dla Dziobaków. Muszę przyznać, że dla mnie była to cudowna przygoda. Nigdy nie lecieliśmy samolotem. Raz z Dziobakiem i dziećmi z poprzedniej pracy zwiedzałam lotnisko od kuchni i siedzieliśmy wtedy w samolocie. Ale stabilnie i na ziemi, bez włączonych silników!!

Strach miał wielkie oczy.

Dziobaki przeżywały bardzo oczekiwanie na ten dzień. Strach i podekscytowanie widać było z godziny na godzinę coraz bardziej.  Smerfetka miała również pierwszy raz w życiu zobaczyć morze i plażę. Lecieliśmy z Krakowa do Gdańska. Dziobka zainteresował najbardziej sam proces odprawy na lotnisku, ważenie bagaży, przechodzenie przez bramki. Obydwoje z otwartymi buziami obserwowali jak inni pasażerowie wsiadali do samolotów, wypatrywali samochodów wiozących schody do samolotu czy bagaże. Smerfetka dopytywała o pracę stewardessy i czy dostaną orzeszki w samolocie.

Lot był fantastyczny, nie mogliśmy oderwać oczu od okrągłych okienek, cieszyliśmy się widząc zmniejszające się domki i samochody. Robiliśmy zdjęcia chmurom z drugiej strony. Mnie zaskoczyło, że lot trwał tak krótko, gdy na horyzoncie pojawiło się morze. Pięknie widać było miejsce, gdzie Wisła wpada do Bałtyku.  Kiedy trzy dni później wracaliśmy pociągiem 13 godzin – podróż samolotem wydawała się być snem.

Jedynym rozczarowaniem był fakt, że nie dostali orzeszków tylko batony i colę 🙂

Warto przełamywać własne lęki i nie sprzedawać ich dzieciom!

Polecam wszystkim taką przygodę. Ja wiem, że dla wielu osób loty samolotem to żadna rozrywka, tylko konieczność. Ale w naszym przypadku była to okazja do przełamania strachu, przeżycia czegoś nowego, oswojenia się z lotniskiem.  Na pewno był to prezent dużo bardziej wartościowy niż kolejne zabawki – które leżą w skrzyni i się kurzą, chociaż były takie „wymarzone” i „wyproszone”.

Część dalszą naszego szalonego wyjazdu opowiem Wam jutro. Zostawiam trochę zdjęć z naszej podróży.

Dziobak ogląda płytę lotniska przez szybę
Mamo! zobacz ile małych samochodzików!
Kiedy nareszcie wsiądziemy?!
Kiedy nareszcie wsiądziemy?!
już prawie na pokładzie
już prawie na pokładzie
lekki stresik przed startem 🙂
nasz piękny samolocik
nasz piękny samolocik
Mamo patrz!
Mamo patrz!
coraz bliżej do słoneczka
coraz bliżej do słoneczka
chmurki
chmurki
z wujkiem nie ma stresu
z wujkiem nie ma stresu
już widać morze!!
już widać morze!!
jest pięknie!
jest pięknie!
zaraz lądujemy
zaraz lądujemy
chłopcy gotowi odebrać bagaże
chłopcy gotowi odebrać bagaże

4 thoughts on “Wakacyjne szaleństwo – czyli urodzinowy lot samolotem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *