Felietony o tym co mnie porusza.

O tym dlaczego praca w Domu Dziecka nie jest pracą Twoich marzeń!

Jesteś studentką pedagogiki? Wybierasz kierunek studiów? Chcesz pomagać biednym dzieciom? A może potrzebujesz zmienić świat na lepszy? Myślisz o swojej karierze zawodowej i widzisz słodkie dzieciaki wiszące Ci na szyi i śpiewające piosenki o swojej kochanej pani, albo długie rozmowy o sercowych rozterkach z nastolatkami, które ufają Ci bezgranicznie i patrzą na Ciebie jak na wyrocznie. Tak – już wiesz! Chcesz być wychowawcą w Domu Dziecka! Boisz się, że będziesz rozbita emocjonalnie na widok tych biednych dzieci, że będziesz chciała je wszystkie wsiąść do domu……  Taaaaak, to najpierw zapytaj tych, którzy pracują lub pracowali w różnych ośrodkach wychowawczych oraz innych formach pieczy zastępczej.

Zanim wybierzesz taki kierunek studiów, czy złożysz podanie o pracę  do bidula zastanów się nad paroma istotnymi kwestiami.

1 Jesteś komunikatywny.

W pracy wychowawczej trzeba potrafić rozmawiać – z dziećmi w każdym wieku i na każdym poziomie rozwoju, z rodzicami (chyba najtrudniejsze z rozmów w domu dziecka), z pracownikami różnych instytucji, z sędziami sądu rodzinnego, z nauczycielami szkolnymi Twoich wychowanków (ciągle wysłuchujesz jakie to dziecko niedobre, nie nauczone i najlepiej oddać je do szkoły specjalnej), z lekarzami każdej możliwej specjalności (tu tłumaczysz się, gdzie to dziecko było do tej pory i czemu nikt o jego zdrowie nie zadbał)

2 Masz dużo wolnego czasu.

Praca w domu dziecka od jakiegoś czasu jest etatem nie podlegającym Karcie Nauczyciela więc pracujesz 40 godzin tygodniowo w systemie 7/7. Masz wolny jeden weekend w miesiącu – chyba że ktoś ma L4 i trzeba wsiąść zastępstwo – wtedy czekasz następny miesiąc na wolne dwa dni z rzędu. Pracujesz również w święta, sylwestra,wakacje, nie wiesz co to długi weekend. Grafik masz oczywiście zmienny jednak najczęściej jesteś w pracy popołudniami, wtedy kiedy dzieci wracają ze szkół i jest potrzebny pełna obsada wychowawcza.

3 Jesteś konsekwentny.

Wiesz czego chcesz nauczyć i robisz to zawsze bez wyjątku. Dzieci wiedzą czego od nich oczekujesz więc z czasem wszelkie bunty szybciej mijają, wyciszają się.

4 Masz bardzo twardy tyłek i żelazne nerwy – ten punkt powinien być na pierwszym miejscu.

To nie jest praca dla wrażliwców. Mnie wyleczyła z nadmiaru wrażliwości- ale był to proces długi i bardzo dla mnie bolesny. I nie należy mylić wrażliwości z empatią – o tym w następnym punkcie. Musisz być przygotowany dosłownie na wszystko. Podam kilka bardzo drastycznych – ale z życia wziętych sytuacji:

  • w leniwy piątkowy wieczór musisz przyjąć z interwencji siedmioro rodzeństwa (przedział wiekowy 2 – 16 lat), wszystkie dzieci zawszone, z podejrzeniem świerzba. Płacz, histeria, bunt starszych dzieci, wyzwiska  – brud i brak odzieży na zmianę. Ty jesteś sama z wychowankami, ewentualnie jest drugi wychowawca. Musicie wyciszyć nowych wychowanków, umyć ich, wydobyć spod ziemi taką ilość płynów odkażających i odwszawiających, nowe ubrania na praktycznie każdy rozmiar. Twoim obowiązkiem jest również zobaczyć w jakim są fizycznie stanie, czy mają ślady pobicia, jakieś choroby, wyprać lub wyrzucić wszystko co miały na sobie i na spokojnie zapoznać z zasadami panującymi w placówce. Często również musisz porozmawiać z rodziną dzieci, wyjaśnić ich sytuację i spróbować dowiedzieć się co tak naprawdę działo się, że doszło do interwencji. Na Tobie skupia się histeria maluchów, wściekłość starszych i ogromne pobudzenie reszty towarzystwa.
  • próba samobójcza wychowanka, podczas Twojego dyżuru.
  • powrót z ucieczki pijanych 10-latków, nie możesz liczyć na wsparcie policji bo dzieci za małe na izbę a Ty zostajesz sama z 4 pijanych i 10 maluchów na nocce.
  • wyzwiska i groźby rzucane przez młodzież (chociaż zdarzały się i przez 8 latków) – czasem autentycznie boisz się wyjść z pracy o 22 na autobus, gdy wiesz, że ten agresywny wychowanek jest na ucieczce i może być w pobliżu. Tego że jesteś k..wą je…aną dowiadujesz się nawet od pięciolatka. Wtedy moment kiedy kulwa zamienia się w kurwe – jest sukcesem logopedycznym 🙂
  • nagłe zachorowanie lub wypadek losowy – wysokie gorączki, rozbite głowy, żołądkowe grypy całej młodszej grupy (nie robisz nic przez 12 godzin tylko zbijasz gorączki, poisz, zmieniasz pościele, przebierasz i sprzątasz.
  • wiesz o takich sytuacjach i takich sprawach, o których nigdy nie chciałeś wiedzieć. Znasz historie życia małych dzieci, które mogą śnić się po nocach, a mimo to musisz rozmawiać ze sprawcami tych koszmarów i być cały czas profesjonalistą, nie okazywać tego co naprawdę myślisz.

5 Masz tolerancyjną rodzinę.

W końcu nie ma Cię w domu praktycznie nigdy, na święta wyjechać macie bardzo niewielkie szanse. Jesteś bez przerwy pod telefonem, ciągle coś się dzieje, musisz kupić wychowankom wyprawkę do szkoły, odzież (swoim własnym-osobistym robisz też przy okazji), pilnujesz terminów wizyt kontrolnych wychowanków (Twoje terminy i terminy Twoich dzieci są dopasowane do tych służbowych – moje osobiste dzieci chodziły do logopedy i neurologa zawsze ze służbowymi wychowankami – tak było najprościej uzgodnić terminy i zaoszczędzić czas)

6 Nie masz rodziny.

Tak – to ułatwia sprawę. Tylko, że wtedy całym Twoim życiem jest bidul. I trudno Ci od tego uciec, kiedy jednak zechcesz założyć rodzinę. Pocieszę Cię – da się, ale nie jest to łatwe.

7. Masz w sobie oceany empatii, tolerancji i cierpliwości.

Potrafisz w każdym, największym łobuzie zobaczyć dziecko z milionem problemów, umiesz na chwile odpuścić, dać czas. Wiesz kiedy trzeba docisnąć śrubę a kiedy pozwolić się usamodzielnić. Umiesz przetłumaczyć sobie bardzo dziwne, czasami szokujące zachowania dzieci. Bacznie obserwujesz i wychwytujesz sygnały gdy dzieje się coś złego. Nie poddajesz się nawet jeżeli masz wrażenie, że walczysz z wiatrakami.

8 Jesteś odważny.

Nie boisz się trudnych rozmów z trudnymi ludźmi. Nie masz obaw aby wsiąść w swoje ręce odpowiedzialność za życie dzieci, które Tobie powierzono. Bo to Ty odpowiadasz za ich zdrowie (czy zauważysz niepokojące sygnały chorób przewlekłych, czy zareagujesz odpowiednio, wyszarpiesz terminy do specjalistów), za ich edukacje (temat rzeka), za emocje – za życie. Po prostu za całe życie. Nie możesz się bać również agresywnych rodziców, chorób zakaźnych,sytuacji stresujących , trzymania ciągłej kontroli nad tym co dzieje się w pracy.

9. Nie jest łatwo stamtąd odejść.

Dużo kosztuje odejście, zmiana pracy. Twoje życie jest tak związane z pracą, że trudno to rozplatać. I nie łatwo jest odnaleźć się w innej pracy. Bidul zmienia i uczy bardzo wielu rzeczy.

Wiesz już sporo. Jeżeli masz jakieś pytania – pisz do mnie. Chętnie porozmawiam. I proszę zastanów się przed podjęciem decyzji. Zła decyzja będzie miała wielki wpływ nie tylko na Twoje życie.

Nie mogę pokazać Wam moich zdjęć z tamtej pracy. Pokaże Wam tylko kilka fotek z tego mojego drugiego domu, który przez niezrozumiałe dla wielu decyzje przestaje istnieć. Pozdrawiam w tym miejscu koleżanki i kolegów z pracy i tych wychowanków, którzy mnie czytają.

1 thought on “O tym dlaczego praca w Domu Dziecka nie jest pracą Twoich marzeń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *